Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj Forum Forum mieszkańców osiedla przy ul. Stryjeńskich 19 (Warszawa Ursynów) Strona Główna

Forum Forum mieszkańców osiedla przy ul. Stryjeńskich 19 (Warszawa Ursynów) Strona Główna » Forum ogólne » Remont lokalu od ul. Jaworowej Idź do strony Poprzedni  1, 2
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
PostWysłany: Śro 9:30, 11 Wrz 2013
Gość

 


Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. Cool


Zazdrość jest straszna.


A gdyby nie zazdrościł to by znosił hałasy i smrody bez problemu, tak?
Co za logika.
Ty nie zazdrościsz więc hałasy ci nie przeszkadzają?


Przeszkadzają. Ale nie każę nikomu płacić za to, że mu się wystrój przestał podobać i postanowił zrobić remont. I jak mi się zachce remontu to też nie będę nikogo pytać o to czy mogę i kiedy mogę go wykonać. Bo remont na ogół robi się wtedy kiedy jest potrzeba, jest czas i jest ekipa. A nie wtedy, kiedy sąsiadowi pasuje. Sorry.


...ale pójść i uprzedzić, albo wywiesić info o remoncie, o czasie jego trwania i w jakich godzinach przecież można, żeby dać szansę sąsiadowi na ewakuację, a nie zaskakiwanie od 7 rano wiertarką udarową. Przecież robiąc remont narusza się czyjś spokój, często uniemożliwia normalne funkcjonowanie, czy pracę, którą ktoś wykonuje w domu. Poza tym sąsiad może być akurat chory itd...
Czyżby Twoim zdaniem prawa remontującego były najważniejsze? Czy nikt i nic się wtedy już nie liczy? Jest chyba coś takiego jak kultura współżycia społecznego, a może się mylę, może po prostu jest tylko wolna amerykanka, kto silniejszy, ten stawia na swoim i już.
PostWysłany: Śro 18:45, 11 Wrz 2013
Gość

 


Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. Cool


Zazdrość jest straszna.


A gdyby nie zazdrościł to by znosił hałasy i smrody bez problemu, tak?
Co za logika.
Ty nie zazdrościsz więc hałasy ci nie przeszkadzają?


Przeszkadzają. Ale nie każę nikomu płacić za to, że mu się wystrój przestał podobać i postanowił zrobić remont. I jak mi się zachce remontu to też nie będę nikogo pytać o to czy mogę i kiedy mogę go wykonać. Bo remont na ogół robi się wtedy kiedy jest potrzeba, jest czas i jest ekipa. A nie wtedy, kiedy sąsiadowi pasuje. Sorry.


...ale pójść i uprzedzić, albo wywiesić info o remoncie, o czasie jego trwania i w jakich godzinach przecież można, żeby dać szansę sąsiadowi na ewakuację, a nie zaskakiwanie od 7 rano wiertarką udarową. Przecież robiąc remont narusza się czyjś spokój, często uniemożliwia normalne funkcjonowanie, czy pracę, którą ktoś wykonuje w domu. Poza tym sąsiad może być akurat chory itd...
Czyżby Twoim zdaniem prawa remontującego były najważniejsze? Czy nikt i nic się wtedy już nie liczy? Jest chyba coś takiego jak kultura współżycia społecznego, a może się mylę, może po prostu jest tylko wolna amerykanka, kto silniejszy, ten stawia na swoim i już.


Uprzedzić tak, ale tu padają coraz większe żądania... ustalanie z sąsiadami terminów, płacenie odszkodowań... Umiar trzeba mieć we wszystkim. Po obu stronach.
PostWysłany: Śro 20:14, 11 Wrz 2013
Gość

 


Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. Cool


Zazdrość jest straszna.


A gdyby nie zazdrościł to by znosił hałasy i smrody bez problemu, tak?
Co za logika.
Ty nie zazdrościsz więc hałasy ci nie przeszkadzają?


Przeszkadzają. Ale nie każę nikomu płacić za to, że mu się wystrój przestał podobać i postanowił zrobić remont. I jak mi się zachce remontu to też nie będę nikogo pytać o to czy mogę i kiedy mogę go wykonać. Bo remont na ogół robi się wtedy kiedy jest potrzeba, jest czas i jest ekipa. A nie wtedy, kiedy sąsiadowi pasuje. Sorry.


...ale pójść i uprzedzić, albo wywiesić info o remoncie, o czasie jego trwania i w jakich godzinach przecież można, żeby dać szansę sąsiadowi na ewakuację, a nie zaskakiwanie od 7 rano wiertarką udarową. Przecież robiąc remont narusza się czyjś spokój, często uniemożliwia normalne funkcjonowanie, czy pracę, którą ktoś wykonuje w domu. Poza tym sąsiad może być akurat chory itd...
Czyżby Twoim zdaniem prawa remontującego były najważniejsze? Czy nikt i nic się wtedy już nie liczy? Jest chyba coś takiego jak kultura współżycia społecznego, a może się mylę, może po prostu jest tylko wolna amerykanka, kto silniejszy, ten stawia na swoim i już.


Uprzedzić tak, ale tu padają coraz większe żądania... ustalanie z sąsiadami terminów, płacenie odszkodowań... Umiar trzeba mieć we wszystkim. Po obu stronach.


Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
Jest jakimkolwiek żądaniem?

jest tylko zwróceniem uwagi, że ludzie po prostu często przesadzają z tymi remontami trwającymi nieraz całymi miesiącami. Nikt z Was tego nie zaznał, bo ja niestety tak. Jak trafisz na majsterkowicza to koniec.
PostWysłany: Sob 14:44, 14 Wrz 2013
Gość

 


Anonymous napisał:
Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
Jest jakimkolwiek żądaniem?


Raczej niewyartykułowanym życzeniem, aby żaden sąsiad nigdy nie miał prawa stuknąć młotkiem w ścianę bez zebrania zgód od wszystkich mieszkańców.
PostWysłany: Sob 21:03, 14 Wrz 2013
Gość

 


Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
Jest jakimkolwiek żądaniem?


Raczej niewyartykułowanym życzeniem, aby żaden sąsiad nigdy nie miał prawa stuknąć młotkiem w ścianę bez zebrania zgód od wszystkich mieszkańców.


Raczej interpretujesz i imputujesz, a przeczytaj uważnie: " ...długotrwałe remonty..."
PostWysłany: Nie 10:47, 15 Wrz 2013
Gość

 


Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
Jest jakimkolwiek żądaniem?


Raczej niewyartykułowanym życzeniem, aby żaden sąsiad nigdy nie miał prawa stuknąć młotkiem w ścianę bez zebrania zgód od wszystkich mieszkańców.


Raczej interpretujesz i imputujesz, a przeczytaj uważnie: " ...długotrwałe remonty..."


Mam alergię na takie zakusy, by dyktować ludziom co im wolno we własnych mieszkaniach.
BTW, co to są długotrwałe remonty? Czy miesiąc na remont generalny całego mieszkania to dużo? A 6 tygodni? A 40 dni, ale rozłozonych w czasie z powodu czasu, pieniędzy czy dostepności ekip? Kilka dziur udarem raz na tydzień przez 2 miesiące? Każdy ma własne tempo, własne możliwości i własną wizję. I naprawdę próba narzucania jak ma robić własny remont własnego mieszkania trąci zamordyzmem.
PostWysłany: Nie 14:47, 15 Wrz 2013
Gość

 


Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
Jest jakimkolwiek żądaniem?


Raczej niewyartykułowanym życzeniem, aby żaden sąsiad nigdy nie miał prawa stuknąć młotkiem w ścianę bez zebrania zgód od wszystkich mieszkańców.


Raczej interpretujesz i imputujesz, a przeczytaj uważnie: " ...długotrwałe remonty..."


Mam alergię na takie zakusy, by dyktować ludziom co im wolno we własnych mieszkaniach.
BTW, co to są długotrwałe remonty? Czy miesiąc na remont generalny całego mieszkania to dużo? A 6 tygodni? A 40 dni, ale rozłozonych w czasie z powodu czasu, pieniędzy czy dostepności ekip? Kilka dziur udarem raz na tydzień przez 2 miesiące? Każdy ma własne tempo, własne możliwości i własną wizję. I naprawdę próba narzucania jak ma robić własny remont własnego mieszkania trąci zamordyzmem.


Kilka dziur udarem raz na tydzień to nie problem, ale na ogół są to wielogodzinne kucia i wiercenia. Piszecie jakbyście nie wiedzieli jak jest.

Nikt tu poza tym nie próbował nawet dyktować, co wolno we własnych mieszkaniach a czego nie, ale jednak należy pamiętać, że to co robisz w swoim mieszkaniu to owszem Twoja sprawa, ale przestrzeń akustyczną dzielimy wspólną, więc tu już nie jest to jedynie Twoja sprawa. Ty masz remont, ale ktoś np. nie chce wysłuchiwać skutków Twojego remontu, a też by chciał robić w domu co chce, np. posłuchać muzyki.
PostWysłany: Nie 19:29, 15 Wrz 2013
Gość

 


Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Czy wpis następującej treści: "Gdyby remontujący mieli wypłacać odszkodowania za długotrwałe remonty, to by się pewnie zastanawiali nad wyburzaniem ścian czy wymianą płytek z jednego kolorku na drugi. "
Jest jakimkolwiek żądaniem?


Raczej niewyartykułowanym życzeniem, aby żaden sąsiad nigdy nie miał prawa stuknąć młotkiem w ścianę bez zebrania zgód od wszystkich mieszkańców.


Raczej interpretujesz i imputujesz, a przeczytaj uważnie: " ...długotrwałe remonty..."


Mam alergię na takie zakusy, by dyktować ludziom co im wolno we własnych mieszkaniach.
BTW, co to są długotrwałe remonty? Czy miesiąc na remont generalny całego mieszkania to dużo? A 6 tygodni? A 40 dni, ale rozłozonych w czasie z powodu czasu, pieniędzy czy dostepności ekip? Kilka dziur udarem raz na tydzień przez 2 miesiące? Każdy ma własne tempo, własne możliwości i własną wizję. I naprawdę próba narzucania jak ma robić własny remont własnego mieszkania trąci zamordyzmem.


Kilka dziur udarem raz na tydzień to nie problem, ale na ogół są to wielogodzinne kucia i wiercenia. Piszecie jakbyście nie wiedzieli jak jest.

Nikt tu poza tym nie próbował nawet dyktować, co wolno we własnych mieszkaniach a czego nie, ale jednak należy pamiętać, że to co robisz w swoim mieszkaniu to owszem Twoja sprawa, ale przestrzeń akustyczną dzielimy wspólną, więc tu już nie jest to jedynie Twoja sprawa. Ty masz remont, ale ktoś np. nie chce wysłuchiwać skutków Twojego remontu, a też by chciał robić w domu co chce, np. posłuchać muzyki.


Osiedlowi "melomani" słuchają muzyki znacznie częściej niż ja wiercę udarem. I jakoś muszę z tym żyć. Więc owi melomani z moim robionym raz na 15 lat remontem też będą musieli przeżyć (ale to w przyszłe wakacje najwcześniej).

A wielogodzinne kucia i wiercenia owszem zdarzają się, gdy ktoś robi remont. Ale rzadko trwają dłużej niż kilka dni... Zwyczajnie nikt nie ma tylu ścian w mieszkaniu, żeby wiercić w nich udarem kilka godzin dziennie, codziennie np. przez miesiąc.
PostWysłany: Nie 20:14, 15 Wrz 2013
Gość

 


[quote="Anonymous"][quote="Anonymous"][quote="Anonymous"][quote="Anonymous"]
Anonymous napisał:
Anonymous napisał:

sprawa. Ty masz remont, ale ktoś np. nie chce wysłuchiwać skutków


Osiedlowi "melomani" słuchają muzyki znacznie częściej niż ja wiercę udarem. I jakoś muszę z tym żyć. Więc owi melomani z moim robionym raz na 15 lat remontem też będą musieli przeżyć (ale to w przyszłe wakacje najwcześniej).

A wielogodzinne kucia i wiercenia owszem zdarzają się, gdy ktoś robi remont. Ale rzadko trwają dłużej niż kilka dni... Zwyczajnie nikt nie ma tylu ścian w mieszkaniu, żeby wiercić w nich udarem kilka godzin dziennie, codziennie np. przez miesiąc.


Kilka dni jeden, a potem kilka dni czy tygodni drugi, nie mówiąc już o spółdzielni, która systematycznie poprawia skutki swojego partactwa z okresu budowy i tak w kółko. W zasadzie na okrągło słychać remonty na naszym osiedlu, ale nie tylko na naszym, na tę bolączkę skarżą się też ludzie w całej Polsce i nie tylko, bo niestety to wynika z naszego konsumpcyjnego podejścia do życia, a wiec ciągłych ulepszeń, "upiększeń ", mód wszelakich, trendów i ciągle nowych zakupów i pogoni za byciem na topie, albo po prostu każdy kto kupuje mieszkanie zmienia w nim wszystko od wyburzenia ścian do zmiany koloru kafelków, potem przychodzi następny i tak to wygląda, a w zasadzie tak to daje znać o sobie w postaci nieustannych hałasów.

Tak naprawę prawdziwe remonty, a więc konieczna wymiana rur, czy kaloryfera, itd, to na naszym osiedlu rzadkość, gdyż to raczej domena starych kamienic, czy bloków.
PostWysłany: Nie 20:50, 15 Wrz 2013
Gość

 


Anonymous napisał:
Kilka dni jeden, a potem kilka dni czy tygodni drugi, nie mówiąc już o spółdzielni, która systematycznie poprawia skutki swojego partactwa z okresu budowy i tak w kółko. W zasadzie na okrągło słychać remonty na naszym osiedlu, ale nie tylko na naszym, na tę bolączkę skarżą się też ludzie w całej Polsce i nie tylko, bo niestety to wynika z naszego konsumpcyjnego podejścia do życia, a wiec ciągłych ulepszeń, "upiększeń ", mód wszelakich, trendów i ciągle nowych zakupów i pogoni za byciem na topie, albo po prostu każdy kto kupuje mieszkanie zmienia w nim wszystko od wyburzenia ścian do zmiany koloru kafelków, potem przychodzi następny i tak to wygląda, a w zasadzie tak to daje znać o sobie w postaci nieustannych hałasów.

Tak naprawę prawdziwe remonty, a więc konieczna wymiana rur, czy kaloryfera, itd, to na naszym osiedlu rzadkość, gdyż to raczej domena starych kamienic, czy bloków.


Strasznie narzekasz. Może to zwykłe przewrażliwienie?
Bo ja naprawdę bardzo rzadko słyszę hałasy, które w jakiś widoczny sposób zakłócają mi życie. W zasadzie tylko rzeczywiście większe remonty u bezpośrednich sąsiadów. Jak ktoś coś dłubie w sąsiedniej klatce, czy jak spółdzielnia układa kostkę to są to hałasy z poziomu tła, częstokroć mniej uciążliwe niż podchodzące do lądowania samoloty czy motocykliści na Stryjeńskich. A jeżeli potrzebujesz absolutnej ciszy do normalnego funkcjonowania, to po prostu mieszkanie w bloku nie jest dla ciebie.
PostWysłany: Pon 9:16, 16 Wrz 2013
Gość

 


Anonymous napisał:
Anonymous napisał:
Kilka dni jeden, a potem kilka dni czy tygodni drugi, nie mówiąc już o spółdzielni, która systematycznie poprawia skutki swojego partactwa z okresu budowy i tak w kółko. W zasadzie na okrągło słychać remonty na naszym osiedlu, ale nie tylko na naszym, na tę bolączkę skarżą się też ludzie w całej Polsce i nie tylko, bo niestety to wynika z naszego konsumpcyjnego podejścia do życia, a wiec ciągłych ulepszeń, "upiększeń ", mód wszelakich, trendów i ciągle nowych zakupów i pogoni za byciem na topie, albo po prostu każdy kto kupuje mieszkanie zmienia w nim wszystko od wyburzenia ścian do zmiany koloru kafelków, potem przychodzi następny i tak to wygląda, a w zasadzie tak to daje znać o sobie w postaci nieustannych hałasów.

Tak naprawę prawdziwe remonty, a więc konieczna wymiana rur, czy kaloryfera, itd, to na naszym osiedlu rzadkość, gdyż to raczej domena starych kamienic, czy bloków.


Strasznie narzekasz. Może to zwykłe przewrażliwienie?
Bo ja naprawdę bardzo rzadko słyszę hałasy, które w jakiś widoczny sposób zakłócają mi życie. W zasadzie tylko rzeczywiście większe remonty u bezpośrednich sąsiadów. Jak ktoś coś dłubie w sąsiedniej klatce, czy jak spółdzielnia układa kostkę to są to hałasy z poziomu tła, częstokroć mniej uciążliwe niż podchodzące do lądowania samoloty czy motocykliści na Stryjeńskich. A jeżeli potrzebujesz absolutnej ciszy do normalnego funkcjonowania, to po prostu mieszkanie w bloku nie jest dla ciebie.


Ja nie narzekam, tylko przeraziła mnie perspektywa 4 miesięcznego remontu w lokalu przy Jaworowej, ale jak na razie, z wyjątkiem tego jak skuli ścianę z pustaków i wywozili gruz, jest o.k.można się też z nimi dogadać.
Poza tym ledwie skończyła spółdzielnia kładzenie kostki, co wiązało się z jej nieustannym przycinaniem szlifierką, to zaraz weszli z remontem tego lokalu, co dało kolejną nieciekawą perspektywę na kolejne szlifierki i udarówki.
PostWysłany: Pon 12:29, 16 Wrz 2013
Grego

 
Dołączył: 01 Lis 2007
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów



Anonymous napisał:
albo wywiesić info o remoncie, o czasie jego trwania i w jakich godzinach przecież można


No niestety, nie można:

[link widoczny dla zalogowanych]

Szkoda, bo nie tak dawno na mojej klatce wisiała karteczka z informacją, że będzie remont, że przepraszamy, aż miło się zrobiło. I nawet inaczej się wtedy słuchało tych wiertarek Wink
Zobacz profil autora
PostWysłany: Pon 15:16, 16 Wrz 2013
Gość

 


Grego napisał:
Anonymous napisał:
albo wywiesić info o remoncie, o czasie jego trwania i w jakich godzinach przecież można


No niestety, nie można:

Szkoda, bo nie tak dawno na mojej klatce wisiała karteczka z informacją, że będzie remont, że przepraszamy, aż miło się zrobiło. I nawet inaczej się wtedy słuchało tych wiertarek Wink


Na tablicach też nie wolno niczego wywieszać, bo kluczyk wydaje ochrona, albo dozorca, a jak sam powiesisz, to zrywają.

Gdzie my żyjemy!
Czy taka jest wola nas mieszkańców?
PostWysłany: Śro 9:16, 09 Paź 2013
Gość

 


Nie można wytrzymać tak wiercą w tym lokalu od Jaworowej i zaczynają już od samego rana tak, że na dzień dobry 100 decybeli i można brać Valium, a z właścicielem nie sposób się dogadać.
Remont lokalu od ul. Jaworowej
  Forum Forum mieszkańców osiedla przy ul. Stryjeńskich 19 (Warszawa Ursynów) Strona Główna » Forum ogólne
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 2 z 2  
Idź do strony Poprzedni  1, 2
  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  



fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © phpBB Group
Theme designed for Trushkin.net | Themes Database.
Regulamin