Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj Forum Forum mieszkańców osiedla przy ul. Stryjeńskich 19 (Warszawa Ursynów) Strona Główna

Forum Forum mieszkańców osiedla przy ul. Stryjeńskich 19 (Warszawa Ursynów) Strona Główna » Forum ogólne » GODZINA SZCZEROŚCI p. Ślązaka - NASZE SPRAWY
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
GODZINA SZCZEROŚCI p. Ślązaka - NASZE SPRAWY
PostWysłany: Czw 10:39, 21 Cze 2012
Gość

 


Dla tych którzy nie czytali a chcieli by przeczytać.

NASZE SPRAWY
GODZINA SZCZEROŚCI
- czyli trzech na jednego
z Prezesem Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej PAX Andrzejem Ślązakiem rozmawia redakcja NASZYCH SPRAW
Jak się zarządza tak dużą, różnorodną i rozrzuconą na wielkiej przestrzeni Spółdzielnią ?

Zarządza się ciężko, bo polskie społeczeństwo jest społeczeństwem specyficznym. W Ameryce, na pytanie jak się czujesz, każdy odpowie: doskonale. Żona w szpitalu, dzieci po wypadkach, ale OK. U nas nawet jak jest bardzo dobrze, a ja parę lat żyję i troszkę pamiętam, na półkach był tylko ocet i musztarda, ale nie było kryzysu. Dzisiaj ma pan na ulicach, bardzo dobre samochody, bo te rupiecie jednak chyba za wschodnią granicę wyjechały.
Pamiętam jak mając dwoje dzieci, pełnoletnią córkę, mieszkałem na 16 metrach wynajętych, i tej ilości mieszkań co są dziś, fajnie wykończonych, nie było. Pamiętam że sklepów było co najmniej kilkadziesiąt razy mniej, już nie mówię, że nie było takich megasamów, co najwyżej jeden w dużym mieście. Pamiętam, że w tych sklepach było pusto, ludzi nie było. Teraz tego jest wszędzie pełno, teraz się chodzi do kościoła - Tesco czy innego w niedzielę, całą rodziną i spędza cały dzień. Pamiętam po prostu jak było i jak jest.

Ale oczywiście tradycyjnie wszyscy narzekają ?

Społeczeństwo płacze, że kryzys, że źle, że coraz gorzej. Przecież to jest jakaś schizofrenia, to jest coś chorego. Trzeba inaczej na to spojrzeć, jest fajnie, trzeba pracować żeby było lepiej, trzeba współpracować, żeby było lepiej, nie walczyć, a u nas przyjmuje się z góry: jest źle i to jest pretekst do tego żeby walczyć. Każda walka, każda wojna niesie za sobą koszty, takie czy inne. To jest, dla nas zgubne, nasz kraj jest bardzo bogatym krajem, skoro my przy tym wszystkim żyjemy jak żyjemy.
Proszę zauważyć, że spółdzielnia jest dość specyficznym tworem z którym walczy się od wielu lat,
walczy się politycznie.

Politycznie ? Dlaczego?

Ponieważ politykę kształtują koncerny. Już wiele lat temu, ludzie zarządzający w tych koncernach mieli świadomość, że Polska wejdzie do Unii Europejskiej. I że na początku będą musieli nas dofinansować, ale też od razu chcieli politycznie oddziaływać w taki sposób, żeby przygotować nas do tego, że my też będziemy płatnikiem UE. Rozkładali, lub my rozkładaliśmy pod ich dyktando wszystko co było dla nich niewygodne. Działali bardzo dobrze, świadomie, zgodnie z podręcznikami zarządzania. Natomiast u nas brakowało przywódców na różnych szczeblach, również przywódców spółdzielczych, którzy chronili by nas przed taką polityką i mieli alternatywną opcję, która by ustawiała nas w lepszej pozycji.
Tego zabrakło w związku z tym od kwietnia 2001 roku zmieniono prawo spółdzielcze, w taki sposób, żeby spółdzielczość rozwalić i żeby już nie było powrotu do tej spółdzielczości z wieloletnią dobrą tradycją. Tą najistotniejszą zmianą w prawie spółdzielczym w tamtym momencie, była możliwość przewłaszczenia lokalu własnościowego we własność hipoteczną. Mądrzy Polacy to zrobili, Niemcy tego nie zrobili. W Niemczech są spółdzielnie mieszkaniowe kilkudziesięciotysięczne, nie mówią, że to jest moloch, są nawet ponad 100 tys. U nas spółdzielnia 3000,4000 mieszkań nazywana jest molochem. I czy przypadkiem nie jest to pogląd bardzo mocno kreowany przez media, które w swojej znaczącej mierze są mediami zachodnich koncernów, co też jest efektem prowadzenia polityki bezradności i podporządkowania.
Zresztą proszę zauważyć, w 2001 roku, postPZPRowcy zmienili prawo spółdzielcze. Od tamtej pory niemal wszystkie opcje były u władzy, a każda kolejna ekipa starała się przyspieszyć demontaż spółdzielczości mieszkaniowych w Polsce. W efekcie mamy to, że dzisiaj przesyły energetyczne są własnością spółki niemieckiej, SPEC w Warszawie jest własnością spółki francuskiej, gdyby w porę zadbano o spółdzielczość, to ta spółdzielczość powinna być właścicielem tych spółek. Racjonalnie można by zarządzać na rzecz swoich spółdzielców, można by sterować zyskiem bądź go zmniejszać, co by wpływało na zmniejszenie opłat, bądź kierować w infrastrukturę, czyli w nowoczesność. Tego nas pozbawiono, mało tego, dalej się pracuje nad kolportowaniem mitu, że to spółdzielnia jest be - czyli w dalszym ciągu się demontuje, żeby wyczyścić rynek.

Odczuwa to Pan jako osobistą presję ?

To się przekłada również na moich drogich spółdzielców, moją spółdzielnię. Walczyć z zarządem, bo jak prezes, to na pewno działa na naszą niekorzyść. Okazuje się, że właściciele niektórych nieruchomości, jak mają możliwość, na zasadzie owczego pędu odchodzą ze spółdzielni do wspólnoty. I nie potrafią pokazać, że już nie ma tego prezesa spółdzielczego, co to był złodziejem, mamy swojego przewodniczącego wspólnoty, wzięliśmy, jak to mówią, władzę we własne ręce. I okazuje się, że nie potrafią zarządzać lepiej, nie potrafią robić tego tanie. Nie potrafią.
W bardzo niewielu przypadkach doprowadzają do tego, że jest fajniej, ale przy znacznie większym obciążeniu. Odchodząc we wspólnotę, wspólnota nie ma takich obciążeń jak spółdzielnia. Spółdzielnia ma obowiązek ustawowy choćby do przygotowywania przekształceń. To są konkretne koszty. Tu tego nie ma. Mało tego, we wspólnotę odchodzą z częścią lokali, które jeszcze są na zasadzie własnościowego prawa do lokalu, a nie własności hipotecznej, w związku z czym - reprezentuje je spółdzielnia. I ta sytuacja też jakby pogarsza przepływy w spółdzielni. Dlaczego? Dlatego, że przewłaszczając lokal, właściciel własnościowego prawa musi być finansowo czysty w stosunku do spółdzielni. Nie może mieć długów. Ci, którzy się przewłaszczyli, jeżeli później powodują jakieś długi, to stosunkowo niewielkie. Ci, którzy się jeszcze nie przewłaszczyli, to na ogół są ci, którym nie zależało, bądź większość tych, którzy mają problemy z płaceniem opłat. I teraz my zostajemy z tą niewielka częścią, ale tych głównie niepłacących. Znacząco bogatsza odpływa.
Przewłaszczają się ci, którzy mają czyste konto, a ci, których nie stać, zalegają po 2 lata za czynsze, po prostu się nie przewłaszczają i są na koncie spółdzielni. Od strony spółdzielni pozostaje obowiązek dochodzenia tych roszczeń, czyli jakby znów zwiększone określone koszty. Zarówno koszty związane z przewłaszczeniami, jak i koszty związane z tymi niepłacącymi, i zapewnienie środków na płynność. Jest to szalenie trudne. Sprowadzając sprawę do absurdu, jeżeli z tych wspólnot odeszłoby wiele ze spółdzielni, to tak naprawdę trzeba się przewrócić, bo się nie da utrzymać.

Plusy i minusy uwłaszczenia ?

Powiem tak: skoro jest taka możliwość ustawowa, to de facto trzeba się uwłaszczyć. Już nie ma ucieczki od tego, dojdzie do tego tak czy inaczej. Klamka zapadła, to się wydarzyło, koniec. Natomiast plusy i minusy odejścia we wspólnotę.. Więc tak - na pewno wszystkie plusy związane za skalą. Spółdzielnia operuje w znakomicie większej skali i w związku z tym jest w stanie negocjować lepsze ceny i na pewno gwarantuje lepsze ceny przy tej samej jakości.

Czyli także ceny energii?

W pewnych przypadkach jest możliwe
negocjowanie cen energii. W naszej spółdzielni, gdzie jest wiele lokali użytkowych, gdzie jest duże zużycie, istnieje możliwość negocjacji i my takie negocjacje przeprowadzaliśmy w poprzednim roku. Mamy energię na bardzo korzystnych warunkach, jakby do przodu. Różnica w cenie między energią kupioną a dotychczas otrzymywaną pozwala nam na pokrycie kosztów ekstra, czyli obsługi. Jest to dosyć istotne. Tego nie jest w stanie zrobić wspólnota. Nie ma takich możliwości z różnych powodów.

A to planowane uwolnienie cen energii elektrycznej jaki może mieć wpływ na kondycję Spółdzielni?

De facto, indywidualnie to nie będzie takie proste, żeby dostawcę zmienić. Już można!
I już zmieniliśmy! Ale już przykładowo w okręgu, gdzie ja mam działkę, nie ma takiej opcji, bo nie ma innego dostawcy. Jest Gdańska Energia i koniec. Tutaj mieliśmy RWE, RWE wymówiliśmy umowę, zawarliśmy z Vattenfall - em (teraz zmienił nazwę na jakiś inną) i mamy w tej chwili warunki takie, że zaliczkę na 1. kwartał na poziomie 40 tys na ten budynek zwróciła RWE i zapłaciliśmy 18 tys do Waterfalla. (Czyli 50% jakby nie popatrzeć.) Globalnie - są lepsze warunki. Mamy tu firmę obsługującą, której koszty mieszczą się w tej różnicy, więc to jest dosyć istotne. Natomiast zatrudnianie ludzi tylko dla tak niewielkiej spółdzielni to problem. Nie ma możliwości zatrudnienia w samych fachowców. Tu mamy na budynku elektryka w zasadzie całą dobę. W ciągu dnia mamy go na stałe.
Spółdzielnia to kwestia skali, kwestia nie tylko negocjacji, ale także zabezpieczenia serwisowania. Spółdzielnia jest zawsze partnerem hurtowym. Powstanie mała wspólnota, jest klientem detalicznym. Te różnice zawsze wyjdą. Tak jak z odbiorcą śmieci. U nas rząd pojemników takich po 1100 I to jest tysiąc sztuk. Wspólnota to jest 2,3,5. To jest zupełnie inna skala. Często różnice są na poziomie 50%.

A przekazać Spółdzielni w zarządzanie ?

Tak. Jest to możliwe, natomiast mentalnie na dzisiaj jest to trudne, bo chodzi o to poczucie wolności. Prezes złodziej, a my sami. Jak we wspólnocie wzrosły koszty ze 1,30 zł na 4,30 zł to usłyszałem od członka wspólnoty: „Dlaczego Pan nie walczył? Dlaczego pozwolił Pan nam odejść?" a od drugiego, który zmodyfikował na dziś swoje widzenie świata, usłyszałem: „No, wie Pan, okazuje się, że życie uczy pokory."

Teraz, istotne pytanie - czy wspólnota, która odeszła i chciałaby wrócić do was, jak koszty będą się kształtowały wtedy? Wrócą do kosztów 1,30zł, czy nadal pozostanie 4,30zł?

Zasobami spółdzielni administruje spółka Administrator, z którą mamy umowę. Historycznie ta spółka była powołana przez nas i w 100% nasza, potem udziały zostały przejęte przez wierzyciela i ona w dalszym ciągu administruje. My, za administrowanie bez obsługi księgowej, ponieważ to zostało po naszej stronie, płacimy spółce 40gr z metra. Takich cen na rynku nie ma. My to wypracowaliśmy wcześniej. W zasadzie na rynku funkcjonują ceny od 70gr do 1,60zł z metra, ale z obsługą księgową. Ta spółka, obsługując wspólnoty zewnętrzne, w zależności od uwarunkowań tej wspólnoty, od ilości metrów, bierze od 67grdo1,50zł.

Wracam do pytania - jeżeli wspólnota powierzyłaby wam to zarządzanie, wtedy zmniejszą się koszty?

Jesteśmy przekonani, że tak. Powiem tak - dostawcy mediów, czy dostawcy usług zewnętrzni, ze wspólnotą, nie podpisują cen na poziomie takim na jakie mają podpisane z nami, a na troszkę wyższym. Troszkę wyższym, przyjętym generalnie na rynku. Więc tutaj już dochodzi do zysku. Po drugie, funkcjonuje u nas ten 24-godzinny telefon, tam jest zawsze obsługa, w związku z tym wszelkie awarie, wszelkie istotne zakłócenia w funkcjonowaniu obiektu są załatwiane przez człowieka, który ma o tym pojęcie, przez któregoś z administratorów. Wprowadziliśmy to, kiedy jeszcze spółka była w naszych rękach i to funkcjonuje w dalszym ciągu. To jest dosyć wygodne - nie trzeba martwić się, gdzie znaleźć kogokolwiek, dzwonić po pogotowie jakieś tam służby miejskie, co dodatkowo jest droższe. Dużo droższe.
Przypadek - gość wrzucił kluczyki od samochodu pod windę. Dzwoni, dyżur należał do administratora (w weekend), i administrator pyta: „Ale czy nie wytrzyma pan do poniedziałku spokojnie bez tych kluczyków?"„No nie, bo samochód stoi skośnie." No dobrze... więc zadzwonił do konserwatora wind, mówi: „0 której może pan być?" „Dobra, to podjadę, podciągnę mu windę." I za jakieś symboliczne 50 zł podjechał i załatwił problem. W normalnym układzie 150 zł sam dojazd.

Czy samo uwłaszczenie ma jakieś plusy?

Istotnym plusem jest ochronienie swojego majątku w postaci tej nieruchomości, tego mieszkania, przed ewentualnym złym zarządzaniem spółdzielni i doprowadzeniem do sytuacji, która nam się zdarzyła wiele lat temu, 10 czy 11 lat temu, kiedy zostały obciążone hipoteki na nieruchomościach. Wtedy to już nie grozi. Ale są mechanizmy, które chronią przed tym, by do takiej sytuacji doprowadzić. Po prostu wygoda spółdzielców w spółdzielni w tamtym okresie i brak jakiegokolwiek zainteresowania - ludzie nie brali udziału w zebraniach, nie kontrolowali, mało - udzielili zgody na zebraniu przedstawicieli na obciążenie spółdzielni do kwoty 200 milionów.

Był Pan wtedy we władzach Spółdzielni, czy nie?

Nie, to poprzedni zarząd. Ale ludzie udzielili zgody zarządowi. Byliśmy wtedy z kolegą na ZPCze, ja zabrałem głos i powiedziałem „Proszę Państwa, to jest granda! To jest karygodne! Spółdzielnia dla bezpieczeństwa swoich dotychczasowych spółdzielców powinna inwestować niejako spółdzielnia, ale powołać spółki celowe, przenieść działki na spółki..

Przestrzegał Pan przed tym 10 lat temu ?

Nawet kilkanaście lat temu. Na zebraniu przedstawicieli, wtedy ówczesny prezes użył takiego argumentu: „Proszę Państwa, syty głodnego nie zrozumie. Pan Ślązak ma mieszkanie, więc nie chce, a tu my te środki chcemy przeznaczyć na budowę mieszkań." Tu poszedł szerokim frontem. Ja pomijam sposób zarządzania, bo może nie był najlepszy - nie umiem go dzisiaj dokładnie ocenić, na pewno nałożył się kryzys przełomu wieków, kryzys w sprzedaży mieszkań no i szlag trafił, w związku z tym 200 milionów gdzieś się przełożyło na wszystkich mieszkających, na kilkaset rodzin, które zainwestowały i potem przyglądały się, jak stoją skorupy i nie dzieją się budowy. Powstały inwestycje niedokończone, stojące.

/ ten cały pasztet gdzieś Pan tam trochę odziedziczył. Jak to się udało rozwiązać?

Udało się rozwiązać, stosując znane w zarządzaniu metody, natomiast nieznane w spółdzielczości mieszkaniowej, czyli generalnie wsparcie na spółkach-córkach. Jedna spółka do administrowania i przez którą poszły środki na utrzymanie nieruchomości, w związku z tym wierzyciele nie mogli tych środków zajmować, więc ustabilizowało to sytuację w zasobach.
Natomiast udało się doprowadzić do podpisania kontraktów na dokończenie budów, kontraktów, w których zapisane było, że my nie dysponujemy „cashem", natomiast będziemy płacili metrami wybudowanymi w tych nieruchomościach. To był trudny okres na rynku, wykonawcy nie mieli robót, wielu się zdecydowało. Mechanizm był dość prosty, często było tak, że wykonawca kupował mieszkanie w spółdzielni na siebie, na dziecko, na teściową, my pomagaliśmy załatwić kredyt i te środki z kredytu przepływały do niego błyskawicznie za wykonane roboty.
W ten sposób udało nam się skończyć. W końcu na ponad 900 lokali inwestycje, więc to potężne inwestycje. Czyli skomplikowany mechanizm uruchomienia wymiany handlowej, to jedna rzecz.

Techniki zarządzania, które musiały rozwiązać dwa problemy. Zachowanie płynności finansowej, czyli - spółka-córka i pan komornik tego nie dotknie, w zw. z tym faktem na bieżąco naprawy, czynsze, a z drugiej strony dokończenie właściwie martwej inwestycji bez „Cashu", na zasadzie parteru z wykonawcami, którzy dostali metry
.
Równolegle odbywało się mnóstwo negocjacji z wierzycielami. Z tymi, którzy zainwestowali, czyli z tymi członkami, którzy wydali pieniądze, niektórzy z kredytu, na mieszkanie, tego mieszkania nie widzieli, a już musieli obsługiwać kredyt. To był horror. Przychodziłem do pracy, na schodach stało kilkadziesiąt osób z dziećmi na rękach, klęli, płakali, doszło nawet do pobicia poprzedniego prezesa...
W każdym razie tych ludzi trzeba było przekonać, że, po pierwsze, spółdzielnia nie odda im pieniędzy natychmiast, jeżeli wymówią umowy, że jedyną dla nich szansą jest uwierzenie w nowy zespół i uwierzenie, że mogą się uratować, ale tylko w grupie. Jeżeli uwierzą, to wybudujemy i będą mieli mieszkania. Wielu z nich się zachowało bardzo przyzwoicie, potrafili powiedzieć „dziękuję" po zakończeniu tego procesu. No, a niektórzy się zachowują tak, jak się zachowują. Do dziś winią prezesa, który nie miał z tym nic wspólnego, mało tego - uratował ich środki.

Ale taka wdzięczność chyba nie istnieje w tej branży?

Tak widocznie musi być

No dobrze, a gdybyśmy tak podsumowali do tego walnego zebrania kadencję - co się udało?

W ubiegłym roku wprowadziliśmy zwiększenie stawki eksploatacyjnej o złotówkę, czyli zaliczki na stawkę eksploatacyjną o złotówkę. Było to konieczne, ponieważ spółdzielnia w wyniku restrukturyzacji wyzbyła się całego majątku i nie miała już możliwości zdobywania czy pozyskiwania środków do obrotu, na przepływy, z majątku. W związku z tym, że właściciele lokali zalegali w połowie roku na ponad 2 min 600 tys w opłatach, musieliśmy zwiększyć zaliczki, żeby umożliwić przetrwanie zimy i ustabilizować przepływy w spółdzielni.
To się udało, mimo tego, że z niektórych środowisk znaleźli się ludzie, którzy uznali, że to jest dobry pretekst, żeby zrobić rewolucję w spółdzielni, wyrzucić radę nadzorcza, zarząd i tłumacząc innym właścicielom praw do lokali, członkom i nie członkom, że uchwała, którą rada nadzorcza wprowadziła jest niezgodna z prawem. Doprowadzili do zwołania walnego, żeby ten cały układ wywrócić, nie pokazując, że gdyby do tego doszło, mało tego, żeby anulować tą uchwałę, nie pokazując, skąd będą środki na płatności za faktury. I tłumacząc ludziom „jak ja mogę płacić za sąsiada, który nie płaci?". To nie jest płacenie za sąsiada, tylko zapewnianie środków na przepływ, ponieważ i sąsiad, i ja będę rozliczany z kosztów w efekcie. Ciepło musi dotrzeć. Mało tego, tłumaczyłem: „Proszę Państwa, budynek 5-cio mieszkaniowy i 3-4 osoby nie płacą. Jak ja mieszkam w tym 5-tym mieszkaniu, de facto na wszystkie koszty ja muszę wyłożyć dzisiaj pieniądze. Po to, żebym miał ciepło, żebym miał wodę, żebym miał prąd i dochodzić na drodze sądowej od tamtych pozostałych. Czyli dodatkowo muszę jeszcze zapłacić po to, żebym miał środki na dochodzenie na drodze sądowej."
I bez względu na to, czy to jest spółdzielnia, czy to jest wspólnota, mała czy duża, im mniejsza, tym trudniej i gorzej, zarządzanie to jest również szykowanie biznesplanu i planowanie przepływów. To nie jest planowanie kosztów i stawek do kosztów. Stawki należy planować pod przepływy, a nie pod koszty. „No, ale źle jest. Zarząd kradnie, śle na nas dodatkowe obciążenia za tych, którzy nie płacą, w związku z tym wywalić i będzie dobrze." Ale jak? I tego nie potrafią powiedzieć.
Ostatnio mam zebranie w jednej z nieruchomości, zebranie, które jest zainicjowane po to, żeby wyjść ze spółdzielni we współ notę. Młody człowiek wstaje i mówi: „Proszę Państwa, nie mamy wiedzy o tym, jak spółdzielnia środki wydatkuje, weźmiemy w swoje ręce, będziemy wiedzieli. A ponadto, być dzisiaj w spółdzielni jest niemodne!" Facet bynajmniej nie był ubrany w ubrania od Pierre'a Cardin czy podobnie, tylko w jakiś tam szary garnitur, i on mówi, że to jest niemodne! I on, młody człowiek, który przyznaje się do tego, że zainicjował spotkanie i tą całą procedurę odejścia, on sąsiadom nie zaproponował, nie pokazał biznesplanu nawet! Prowadzenie tej nieruchomości, nieruchomość duża, i chce napędzić ludzi na to, żeby poszli na nieznane. No przecież zakładając magiel, człowiek robi biznesplan, tak? Pewne rzeczy trzeba przewidywać, a pewne są wiadome. I tutaj „a, pójdziemy, będzie na pewno lepiej".

Czyli z założenie pobożne życzenia ?

Tak jest. I teraz, co się dalej... W ogóle, udało się w ostatnich latach to, że doprowadziliśmy do funkcjonowania pewnych procedur, które jakby usilnie wdrażamy, bo dla mnie są one wygodne, prowadzą do przejrzystości... Inaczej, co mnie skłoniło do wprowadzenia przejrzystych procedur, w których ja nie uczestniczę czynnie, tak, bo są ludzie od tego. Jest to dla mnie bardo wygodne, ponieważ od wielu lat są grupy spółdzielców, które nastawione na walkę, robią donosy, gdzie się da - do skarbówki, do prokuratury, CBA, CBŚ, gdzie się tylko da, na wszystko, co się da.
Na to, że są komputery w spółdzielni, a po co, a że dostęp do Internetu, że to jest niegospodarne. To jest oczywista głupota, ale również na to, że jakobym ja zagarnął majątek rzędu 39 milionów. To, że ten majątek był i że go nie ma, to widać w papierach. Ale również w papierach widać, że te 39 mln majątku, zresztą w postaci głównie miejsc postojowych i niewielu lokali użytkowych, poszedł na spłacenie 65 mln długów. I tego się już nie mówi. Tylko głos „Zginęło 39! Dlaczego?"

Czyli sprzedaliście swój dług za niewiele ponad połowę ?

Były negocjacje, czyli zmniejszyliśmy zadłużenie. Mało tego, pozbyliśmy się majątku, który od wielu lat był nie do zbycia i był obciążeniem dla całej spółdzielni, bo przecież koszty utrzymania.

A co to był za majątek?

Około 900 miejsc postojowych, które były niewykorzystane. Ani wynająć, ani sprzedać. Jakieś postępowania w prokuraturach się toczą, co też powoduje koszty. Trzeba dodać, że koszty donosów w ubiegłym roku wyniosły kilkadziesiąt tysięcy. Ale w 2010 było to kilkaset tysięcy.

No dobrze, ale wspomniał Pan o tej złotówce. Co ona spowodowała? Bo ona ma też pozytywne aspekty w rozliczeniu.

Absolutnie. Tzn. po pierwsze, dała możliwość utrzymania płynności.

A jak odczują to spółdzielcy?

Przede wszystkim mają zapewnione media, których by nie mieli. To po pierwsze, po drugie zmniejszą się koszty finansowe, ponieważ szybciej płacone faktury to mniejsze odsetki, a odsetki są dziś na poziomie 13,5%. To już się odczuwa. Poza tym, niektórzy spółdzielcy zarzucają, że zarząd źle prowadzi firmę, bo doprowadził do tego, że jest zadłużenie powyżej 2,5 min. Ale proszę zauważyć, że zadłużenie powyżej 2,5 mln to jest zadłużenie na poziomie około 9%, podczas gdy normalne zadłużenie w kraju wynosi kilkanaście procent, rzędu nawet 14-17%. Te 9% w przypadku naszej spółdzielni, to jest zadłużenie na poziomie 20- tu paru dni opóźnienia. Natomiast zadłużenia w wielu innych spółdzielniach są na poziomie 1,5 do 2,5 miesiąca. Nie tylko w spółdzielniach, również we wspólnotach. Konsekwentna praca w różnych aspektach działalności spółdzielni, ale także jeśli chodzi o windykowanie należności, doprowadziła do tak niskiego. Tyle tylko, że w spółdzielni, która nie ma majątku, który by na nią pracował, tak niskie również jest problemem i trzeba „cashem"zapewnić płynność.

Te 2 mln, te 9%. Czy udało się to odzyskać? Czy to się zmniejszyło, poprawiło? Jaki jest stan?

Tzn. już teraz praktycznie się nie zmniejsza, systematycznie odzyskuje się, pojawiają się nowi dłużnicy. Ale w ciągu kilku lat doprowadziliśmy do egzekucji z kilkunastu mieszkań. Nigdzie nie było eksmisji na bruk, były zapewniane mieszkania socjalne, to się udało dzięki współpracy z miastem czy poszczególnymi dzielnicami.

Czy byli mieszkańcy mieszkania spółdzielczego własnościowego, że stracili mieszkania?

Tak.

Za niepłacenie?

Tak, bo to też trzeba. I lokatorskie, i własnościowe. To zjawiska naturalne. Ci którzy nie płacą, są obciążeni. Równolegle prowadzimy kilkaset spraw w sądzie i kilkaset spraw u komorników.

Kiedy dochodzi do tak drastycznego rozwiązania tego konfliktu? Czy spółdzielnia działa sztywno?

Są takie przypadki, w których nie ma już innego wyjścia. Często proponujemy np. zamianę na mniejszy lokal, przejściowo pomagamy, mamy taki fundusz społeczno wychowawczy, z którego komisja składająca się z rad osiedli i budynków przydziela pomoc i ta pomoc jest przydzielana w różnej formie, także w postaci gotówki, ale również są opłacane pielęgniarki, które pomagają osobom starszym, które mają problemy. Więc również tak. Tylko są również tacy członkowie, z którymi nie ma żadnego kontaktu. De facto unikają, uciekają przed płatnością, wydaje im się, że można będzie to ciągnąć w nieskończoność.
Niektórzy prowadzą taką politykę, i to nie tylko biedni - zdarzają się wśród nich również prezesi banków, że utrzymują stale trzymiesięczne zadłużenie. Za dwa miesiące płacą, i znów do trzech miesięcy. Wtedy skutecznie w sądzie nie można go dopaść.

Podsumujmy - co się udało?

Udało się z tą złotówką, udało się dopracować procedury.. Udało się skonkretyzować precyzyjny system zarządzania i towarzyszące mu procedury ułatwiające życie, klarowne, przejrzyste, jasne i zmierzające do jednego. Udało się stworzyć stabilną ekipę remontową, w związku z czym stosunkowo szybko są załatwiane awarie i w sposób pewny remonty, ponieważ są to pracownicy spółki związani z tą firmą. Jak wchodzą na remont to na dobrą sprawę dzisiaj nie potrzebny jest inspektor nadzoru. Oni w swoim interesie robią ten remont dobrze.

Inspektor nadzoru potrzebny jest do tego, żeby przyjąć?

Nie ma konieczności nadzoru bardziej dokładnego. Oni nie oszukują na materiałach, bo te materiały kupujemy my. W związku z tym materiał jest taki, jaki powinien być i ich robota jest taka jaka powinna być. Nie daje się substytutów. Dopracowaliśmy się. Czyli były osoby, które odchodziły. Teraz jest stabilna ekipa, która zna te obiekty. Są to hydraulicy, jest elektryk, są ogólno budowlani i ludzie z uprawnieniami do przeglądów i napraw gazowych, więc to wszystko robimy sami. Są to działania pewniejsze, jesteśmy spokojniejsi, nie ma takiej sytuacji, że bierze się firmę z zewnątrz jakby w robotach zanikowych zrobi coś, czego się nie dopilnowało, schrzani, nie taki materiał, później tej firmy nie można znaleźć.

Co się nie udało? Czego nie zdążyło się zrobić?

W mojej ocenie dla spółdzielców, którzy mają lokatorskie prawa do lokalu finansowane z pomącą funduszu z nie istniejącego na dzisiaj KFM-u poprzez Bank Gospodarki żywnościowej.

Co to jest KFM?

To był Krajowy Fundusz Mieszkaniowy. Z pomocą tego funduszu finansowane były mieszkania w tbs-ach. Czyli? Towarzystwa Budownictwa Społecznego. To była hora idea. I niektóre mieszkania lokatorskie w spółdzielniach na tych samych zasadach. Ci ludzie byli przywiązani jak chłop do roli. Oni mieli zawsze płacić za to mieszkanie, to nigdy nie miało być ich mieszkanie. Takie było założenie. Czyli bezmotywacyjnie chore. W związku z tym, bardzo istotne dla tych ludzi jest to żeby stali się właścicielami „swoich" mieszkań. W zasadzie ustawa ubiegłoroczna im to umożliwiła. Ale bardzo istotne jest to, że do tej pory nie ma roboczych wytycznych w jaki sposób można to zrobić.
Wynegocjowaliśmy w rozmowach z zarządem BGK, że powstanie u nich procedura którą opublikują na swojej stronie internetowej, którą trzeba będzie spełnić, żeby oni dali zgodę na wyłączenie lokalu spod hipoteki, bo wszędzie gdzie udzielali pomocy jest hipoteka tego banku. Mamy uzgodnienia z notariuszami, że jeżeli będzie spełniona ta procedura jest możliwość zawarcia aktów przewłaszczających takie lokale. I to jest bardzo istotne. Tego nie udało nam się doprowadzić.

Jaki procent w waszej spółdzielni tak działa?

Na tej zasadzie są 93 lokale. To trochę jest. Może nie wszystkich stać żeby przewłaszczyć dzisiaj,
ale są tacy ludzie, dla nich jest to bardzo ważne. A może dobrze byłoby dać im możliwości przywłaszczenia udzielając indywidualnego kredytu pod hipotekę tego lokalu. Ale żeby technicznie mogli mieć swoje. Tak to było chore. To było bardzo chore. Bulisz jak za wołu to idź wynajmij. Masz to samo. A jak wynajmiesz u szwagra to będziesz miał taniej. A i tak nie będziesz właścicielem. Absolutnie tak. Czyli skarbonka wieczna, wiecznie użytkowanie. Tak jest i de facto płacąc za to mieszkanie oni spłacali kredyt który był zaciągnięty przez spółdzielnię natomiast to był czynsz za wynajem, a nie na spłatę kredytu.
Dzisiaj dopracowanie się procedury umożliwiającej im zakup jest priorytetem. . Bo oni 30 % tego mieszkania wpłacili w postaci wkładu mieszkaniowego. To będzie uznane. Dobranie przez nich indywidualnego kredytu (na to 70 %) na resztę i wpłacenie jest rozwiązaniem uczciwym. Więc tego nam się nie udało. I to jest bardzo istotne. Ja sądzę, że w tym roku zostanie to doprowadzone do końca. Mamy obietnicę z BGK-u że na dniach te procedury powinny się ukazać. My przewłaszczenia tych lokali mamy przygotowane.

Byli też zwolennicy upadłości spółdzielni ?

To prawda, niektórzy członkowie spółdzielni w przeszłości atakowali mnie, za to, że ja przy tak trudnej sytuacji nie ogłosiłem upadłości, bo uważali, że postawienie spółdzielni w upadłość odetnie się od wierzycieli, a majątek który mieliśmy będzie nasz. To jest chore myślenie. Bo długi trzeba płacić. Oni atakowali w ten sposób: to zarząd doprowadził, że są długi no więc jeśli mówimy zarząd spowodował długi, a majątek jest nasz. No nie. Zarząd doprowadził do tego, że jest majątek i zarząd doprowadził do tego że są długi. Majątkiem trzeba pokryć długi.
Proszę zauważyć postawienie spółdzielni w upadłość w którymkolwiek momencie, jeśli ci ludzie są nieprzewłaszczeni faktycznie doprowadza się do tego, że ci ludzie tracą wszystko. Bo tracą 30 % wkład który wpłacili. Natomiast stają się tylko najemcami mieszkania, które teraz zajmują na zasadzie lokatorskiego prawa i nie wiadomo kto jest właścicielem. Bo w okresie przejściowym właścicielem staje się masa upadłości zarządzana przez syndyka, natomiast on zbywa z masy upadłości i bóg jeden wie kto to raczy kupić i on może sprzedać mieszkanie w którym facet zapłacił 30 % i będzie najmował na zasadach ogólnych (czyli wolnorynkowych). Dziękuje panu bardzo. Biznes jest biznes. De facto ci ludzie zostaliby okradzeni i to też trzeba było mieć na uwadze zarządzając tą spółdzielnią.

Porażki?

Może powiem czego się nie udało. Mnie osobiście. Może to źle robiłem, ale nie udało mi się trafić do spółdzielców mojej spółdzielni z taką ideą, przesłaniem absolutnie spółdzielczym, że ta spółdzielnia jest nasza. Że jeżeli będziemy współpracowali, nie walczyli, jesteśmy w stanie dla siebie zrobić znacząco lepiej i więcej. Mało tego, każdy, kto zarządza nieruchomościami zamieszkałymi styka się z wieloma problemami ludzkimi wynikającymi z tego, że w którymś momencie człowiek staje się niezdolny do funkcjonowania samodzielnie w społeczeństwie, nie ma rodziny, jest nie zdolny finansowo, jest nie zdolny fizycznie, jest nie zdolny psychicznie i takich ludzi jest dosyć sporo. My tego, wychodząc z domu, idąc do pracy, my tego nie zauważamy. Natomiast tu, z pozycji zarządu, widać bezmiar problemu.
W przeszłości spółdzielnia wprowadziła stawkę 3 gr z metra w przeszłości 2 później 3 gr z metra po to żeby takim ludziom pomagać, ale to jest za mało. Utrzymując spółdzielnię mieszkaniową przy zgodzie i współpracy można by wykorzystać tę energię ludzi, którzy dzisiaj walczą ze mną którzy powodują, że ja na tę walkę musiałem energie zużytkować. Jestem przekonany, że w słusznym interesie, żeby jeszcze doprowadzić do rozwiązania nabrzmiałych problemów. Ale gdyby doszło do współpracy moglibyśmy powołać fundację, która w takiej spółdzielni, choć z tego 1 % mogła by pozyskiwać istotne środki. Mogłaby przejmować zarządzanie lokalami od takich osób, którym trzeba pomóc i tych ludzi lokować w swoim ośrodku, czy w swoich ośrodkach pomocy na odpowiednim poziomie. To jako idea wydaje mi się i wskazana i słuszna.
Dzisiaj spotykam się z ludźmi tutaj w spółdzielni, którzy nie mogą sobie dać rady. Spółdzielnia nie ma mechanizmów, żeby pomagać (i nie jest po to). Powołane do tego instytucje dobrze nie funkcjonują. I są osoby, które maja potężny majątek w postaci mieszkania mniejszego, większego, a żyją bardzo źle, niekomfortowo. Ten majątek jest dla nich obciążeniem, nie pomocą i teraz tego typu fundacja jest oczekiwana przez tego typu osoby. Wzajemnie pracując moglibyśmy wzajemnie sobie wierzyć, wypracowalibyśmy odpowiednie procedury. Dzisiaj osoby boją się: chcę iść do domu starców - mojej emerytury, renty jest za mało. Sprzedam mieszkanie. Na ile mi wystarczy? Przekażę komuś, wynajmę. Kto się będzie tym zajmował? To jest po prostu nie możliwe. Boję się tego wszystkiego. W związku z tym nie idę do domu starców. Brakuje mi środków na leki, na utrzymanie. Żyję bardzo niekomfortowo. Często fizycznie nie potrafię wyjść z mieszkania. Wegetuję w sposób straszny. Albo ktoś pomoże, albo ktoś nie pomoże.
Są również osoby, które są właścicielami i są chore psychicznie. To jest problem. Zarówno dla tych osób (jak i dla komunikacji). Oczywiście i dla zarządzającego. To jest bardzo istotne. Nie udało mi się tej idei przekazać. I de facto to jest moja porażka.

Ale mamy oferty banków? Mamy odwróconą hipotekę. Dlaczego nie skorzystać z tej oferty?

Bo to jest nie dobra oferta. To po pierwsze. W większości przypadków nie chodzi tylko o pieniądze. Jak będzie w przypadku Kowalskiego więcej pieniędzy, to jego funkcjonowanie się nie poprawi. Osoby chore, niedołężne, osoby nie zaradne finansowo. Dadzą pod tą hipotekę, która niewiele zapewnia, zostaną naciągnięte (jest to oferta naciągająca?) Dokładnie (Jakie są zagrożenia tego naciągnięcia? Gdzie są pułapki?)
W różnych miejscach (dwa, trzy przykłady) i rodziny, często jakiś wnuczek, który wyciągnie od babci pieniądze i ona dalej ich nie będzie miała, i hipotekę na mieszkaniu. To jej się nie pomoże. To nie jest dobre rozwiązanie. Może jako jedno z wielu tak. Jako alternatywa może być. Natomiast społecznie to nie jest dobre rozwiązanie.

Czy ta propozycja powoduje, że warunki które są przedstawiane przy odwróconej hipotece są nie korzystne dla właściciela?

Absolutnie tak. Powiem tak: dla właściciela sprawnego umysłowo, finansowo znacznie lepszym rozwiązaniem jest zamiana mieszkania, czy sprzedaż swojego, kupienie dużo mniejszego. Pozyska się więcej środków, jeżeli umie się tym naprawdę zarządzać Natomiast nie tu jest problem w przypadku ludzi starszych, chorych. Problem jest w znalezieniu się. Proszę zauważyć: często jestem samotny, biedny, nie daję sobie rady. Może zdałbym się na sprzedaż mieszkania i pójście do domu starców.
Po pierwsze domy starców nie mają najlepszych opinii. Po drugie ja mam jeszcze kota czy psa, przygarnąłem kundelka. Każą mi go zamordować. Nie mogę tego zrobić. To jest mój członek rodziny, którym muszę się opiekować ,a ja sam też potrzebuję opieki. Idę do domu starców, a oni mordują mi mojego członka rodziny. To są problemy bardzo istotne, nierozwiązywalne w taki sposób i tutaj, na przeciw mogłaby wyjść tego typu fundacja.
Może w okolicy miast, czy w naszym przypadku w okolicy Warszawy, powstać taki teren i zorganizować tego typu ośrodek, gdzie osoba mniej, bardziej sprawna, ze swoim kotem, królikiem, psem, gdzie może sobie zrobić rabatkę, czy grządkę z rzodkiewkami, gdzie może funkcjonować normalnie. Przy jakiejś niewielkiej pomocy z zewnątrz fundacja, która by zarządzała tym moim mieszkaniem, będzie pozyskiwała środki po to, żeby dała mi przyzwoity standard.

Idea jest taka, że ja nadal jestem właścicielem mieszkania ?

Tak jest. I to mieszkanie daje środki, które pozwalają na utrzymanie mnie przyzwoite. Idea jest taka. No tego mi się nie udało. Nie trafiłem.

Co nie znaczy, że pomysł zostanie zarzucony?

No nie. Natomiast gdzieś ten czarny robiony PR jest bardzo szkodliwy.

Ale szkodliwy jest dla prezesa czy dla mieszkańców?

Generalnie dla wszystkich. Proszę zauważyć, że często osoby, które najpierw zaczynają bardzo ostro atakować zarząd, gdzieś w podtekście widzą w tym swój interes, one go często źle widzą, ale widzą interes. (Albo wydaje im się, że mają interes.) Za chwilę na tym ataku, czy tym złym PR zarządowi doprowadzają do odejścia tej swojej wspólnoty, tej swojej nieruchomości we wspólnotę i tam przejmują zarząd.
Bo najpierw nakręcają, że zarząd kradnie, ale jak kradnie to znaczy, że jak ja będę w zarządzie to też sobie coś wezmę. Po fakcie okazuje się, że jest gorzej, że nie mogę mieć. To nie jest takie proste. Mało tego, że ci sąsiedzi we wspólnocie nawet jak mi powierzają zarządzanie tą wspólnota, to oczekują, że będzie im lepiej i taniej. I za darmo.
Często ten nowy zarząd we wspólnocie nie bierze żadnej gratyfikacji, musi poświęcić swój czas, po jakimś czasie wszyscy maja do niego pretensję i to nie jest takie fajne, jak się wydaje.

A donosy płyną...?

Przecież spółdzielnie są zarządzane transparentnie. Spółdzielca ma prawo wglądu w dokumentację. A zgadnijcie ile osób przychodzi i wgląda? Są tacy, którzy przychodzą wielokrotnie tylko najczęściej nie maja pojęcia o tym i żadne dokumenty ich nie przekonają. Są tacy, którzy przeglądają wiele dokumentów. No tak no tutaj nic nie ma. I oczekują od zarządu, żeby pokazał: o tu ukradłem. Teraz dam prawdziwe dokumenty. Bo przychodzą z dogmatem. Najlepiej, żeby to były notatki, ile zarząd w tym miesiącu wyprowadził.
Mieliśmy takiego członka rady nadzorczej, który będąc w radzie nadzorczej, a wtedy były 3 takie osoby, cały czas stanowił komisje śledcze. Mało tego, na zebraniach spółdzielni mówił: proszę, prezes swojej rodzinie dał mieszkanie. Okazuje się, że po pierwsze nie rodzinie, po drugie nie dał. Na tych ogólnych zasadach ktoś kupił. Później ta komisja śledcza, pod jego nadzorem stwierdziła: no nie, no nie ma. Nie mogliśmy się doczekać protokołu.... Nie ma sprawy. Ale proszę o protokół z tej sprawy. Nie. Komisja jest, to protokół musi być. Musi? Okazuje się, że nie musi. Jak ja go zmuszę, jako prezes, jak on jest członkiem rady.?

I pytanie ostatnie, ale istotne. W tym tyglu w spółdzielni tyle się dzieje, jakie życzenia są dla członków spółdzielni, dla zarządu?

Współpracy, absolutnie współpracy. Zarząd z jednej strony jest transparentny, otwarty. Natomiast konieczna jest współpraca. Ja bym życzył sobie, żeby moi oponenci, zanim wypowiedzą opinię, zanim przejdą do opozycji. ( Niech będą w opozycji, ale konstruktywnej) Żeby spróbowali rozmawiać. Rozmawiać i pytać o fakty, a nie plotki. Miejsce do pracy jest dla nas wszystkich, na rzecz tej organizacji, czyli na rzecz swoją de facto. Ale również jest miejsce do prowadzenia wojny, tylko po co?

Czyli można stwierdzić, że ci którzy doprowadzili donosami i pomówieniami do zbędnych kontroli narazili na straty, nie tylko opinię o spółdzielni, ale też do dużych i wymiernych strat finansowych, choćby z tytułu kilkaset tysięcy złotych za kopiowanie dokumentacji ?

Tak jest. W przeszłości mieliśmy kilka lat takich, że w istotnych agencjach pośredników handlu nieruchomościami, na tablicach ogłoszeń w tych agencjach było wywieszone, że nie pośredniczą w sprzedaży lokali w spółdzielni PAX. Dzisiaj tego nie ma. Jest znacząca poprawa.
Ale robienie czarnego PR-u w internecie i w takich różnych pogaduchach między sobą, nie przynosi jakiejś szczególnej ujmy zarządowi, czy pogorszenia widzenia zarządu na rynku, natomiast pogarsza opinię o spółdzielni, co się przekłada na pogorszenie sytuacji wszystkich właścicieli lokali w tej spółdzielni, bo jak dochodzi do sprzedaży, trudniej bo w spółdzielni PAX źle się dzieje. Dzisiaj dysponujemy analizą stawek na rynku nieruchomości. Stawek za utrzymanie kosztów nieruchomości. Jeżeli chodzi o koszty w naszej spółdzielni, one się kształtują na poziomie tych najniższych. Natomiast nasi drodzy i niektórzy bardzo drodzy członkowie starają się szerzyć opinię, że jesteśmy najdroższą spółdzielnią (czyli nie zgodną z prawdą.) I nie zgodną ze statystyką. To są fakty.
Te fakty nie my szykowaliśmy. Robił to krajowy związek rewizyjny. Jest takie opracowanie nowe. Dysponujemy nim. Badania krajowego związku, odnośnie opłat, pokazują jednoznacznie, że spółdzielnia PAX biorąc pod uwagę Mazowsze, ma opłaty na poziomie jednym z najniższych. Istotnym jest żeby porównując opłaty porównywać wszystkie opłaty, z wyjątkiem funduszu remontowego, wtedy jest to współmierne.
Opłaty wszystkie inne obrazują koszty utrzymania nieruchomości. Fundusz remontowy zależy od tego, jak stary jest budynek, z jakiej jest technologii, jaki standard sobie życzymy i tutaj jest pozycja funduszu remontowego i tego się nie porównuje. Tak, bo budynek mający 40 lat wymaga innego funduszu remontowego niż oddany do użytku budynek rok temu, gdzie teoretycznie, przez 10 lat nie powinno się robić nic.
Na szczęście trzęsienia ziemi nas omijają.
Dziękujemy za rozmowę
Ja również.
[/code]
PostWysłany: Czw 11:09, 21 Cze 2012
smallcloud

 
Dołączył: 19 Mar 2012
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Lubelska


Nie moge tego czytac.

Noz mi sie wkieszeni otwiera.
Każdy kto miał do czynienia z p. Ślązakiem wie jakim jest człowiekiem.

Szkoda że społdzielcy nie mogli zadawać pytań do tego "wywiadu"
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 12:36, 21 Cze 2012
Gość

 


Możemy to przecież tu zrobić, tylko czy będą chętni do zadawania pytań?
Po skompletowaniu pytań wyślemy jako list otwarty na adres SM PAX.
PostWysłany: Czw 13:07, 21 Cze 2012
jankazik

 
Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 185
Przeczytał: 0 tematów



Szkoda czasu. Nikt w spółdzielni nie odpowie rzeczowo na żadne pytanie. W ich interesie jest tylko trwanie. A członkowie spółdzielni służą tylko jako dawcy kapitału do tego trwania. Im szybciej ta prawda dotrze do wszystkich tym lepiej.
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 13:25, 21 Cze 2012
Nadia z 5 piętra.
Gość

 


Ty tylko tak zniechęcasz i zniechęcasz.
Przecież Prezes jasno napisał że chce współpracy, że chce aktywować spółdzielców, chce by to była nasza spółdzielnia.
Więc dajmy mu szanse by to udowodnił.

Każdy człowiek zasługuje na szanse poprawy!
Jeżeli naprawdę chce, a pragnie tego winien rzeczowo i dokładnie odpowiedzieć.

Panie Prezesie Ślązak, prosimy o udział w dyskusji. Zapraszamy serdecznie.

Anonimy prosimy o powiadomienie w/w prezesa i przekazanie zaproszenia.

Poprosimy jeszcze administratora o dbanie o formę i usuwanie niecenzuralnych słów, osobistych przykrych aluzji itp.
PostWysłany: Czw 14:00, 21 Cze 2012
jankazik

 
Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 185
Przeczytał: 0 tematów



Oj naiwna, naiwna, naiwna Very Happy Very Happy Very Happy
Tzw prezes ma gębę pełną frazesów, z których kompletnie nic nie wynika. Jeżeli tego nie dostrzegasz to przeczytaj dokładnie wszystkie wypowiedzi na forum. Kilka razy. Ten człowiek kompletnie oderwał się od spółdzielni. Ale załóżmy resztką wyobraźni choćby szczątek jego dobrej woli. Niech ją udowodni przedstawiając prawdziwe i rzetelne kalkulacje stawek czynszu jaki płacimy. Tylko tyle. Nie zrobił tego przez dziesięć lat, bo, jak wielokrotnie słyszeliśmy, nie ma takiego obowiązku a wszystkie pisma kierowane do niego w tych sprawach lekceważył albo odpowiadał w sposób urągający nam, członkom spółdzielni. Przeanalizuj wszystkie manipulacje na WZ. Tak postępuje ktoś uczciwy i odpowiedzialny? Dlatego nie wierzę, że jest w stanie się zmienić. Oczywiście mogę się mylić dlatego chętnie zobaczyłbym przejaw jego dobrej woli Very Happy Very Happy Very Happy


Ostatnio zmieniony przez jankazik dnia Czw 14:31, 21 Cze 2012, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 14:55, 21 Cze 2012
smallcloud

 
Dołączył: 19 Mar 2012
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Lubelska


Nadia z 5 piętra. napisał:
Ty tylko tak zniechęcasz i zniechęcasz.
Przecież Prezes jasno napisał że chce współpracy, że chce aktywować spółdzielców, chce by to była nasza spółdzielnia.
Więc dajmy mu szanse by to udowodnił.

Każdy człowiek zasługuje na szanse poprawy!
Jeżeli naprawdę chce, a pragnie tego winien rzeczowo i dokładnie odpowiedzieć.

Panie Prezesie Ślązak, prosimy o udział w dyskusji. Zapraszamy serdecznie.

Anonimy prosimy o powiadomienie w/w prezesa i przekazanie zaproszenia.

Poprosimy jeszcze administratora o dbanie o formę i usuwanie niecenzuralnych słów, osobistych przykrych aluzji itp.


Mam uprzejma prosbe o wypowiadanie sie we wlasnym imieniu.

Zadałabym nastepujace pytania:

1) o przeksiegowania na Funduszu Remontowym i nieprawidlowosciach ktore wykryla lsutracja

2) Na podstawie jakiego prawa spoldzielnia zleca osobie trzeciej (Spółce) zarzadzanie spoldzelnia czyli de facto prace ktora powinna wykonywac sama.

3) Gdzie i w jaki sposob mozna zajrzec do umowy z MPWiK oraz dostawca energii?

4) Kto podjął decyzje odnośnie obciazania hipoteką ?

5) Czemu w "Naszych Sprawach" które to "wychodzą" za nasze pieniadze nie opisują Państwo jakie sprawy tocza sie przeciwko Spółdzielni (czyli nam) - a konkretnie czemu społdzielcy nie zostali powiadomieni o przegranej sprawie w grudniu 2011r?

A ponadto:

"Nowy" prezes szybko zapomina, że ręka w rękę podpisywał niekorzystne umowy z
będacymi w stanie upadłości firmani wykonawczymi vide "KABLOBETON"
na "wykończenie" ""apartamentowca" przy Rondzie Wiatraczna za drobne 60 mln zł
(mimo, że o sytuacji tej prowadzonej przez gangstera z Nowego Dworu "firmy"
został w porę uprzedzony. Zapomniał komu przekazał dalsze prowadzenie tej
inwewstycji vide paro osobowa spółeczka z Łomianek z tysiąc złotowym kapitałem,
która nigdy wcześniej nie wykonywała budowy powyżej 1 mln zł - dostała kontrakt
na ponad 45 mln zł. Zapomina o wianuszku spółek które służyły do wyprowadzania
majatku spółdzielni (niruchomości, place itp)a które wbrew prawu i tzw.
statutowi SM zakładał czyniąc się niejednokrotnie ich prezesem. Amnezja
obecnego prezesa dotyczy także sposobu spłaty wierzycieli, którzy podzieleni na
lepszych i gorszych wyrywali spółdzielni co tłuściejsze kąski: "potentat
Budowlany z Mławy" za wadliwe wykonawstwo Stryjeńskich został nagrodzony sowitą
blisko 40 mln odprawą bo prezesi bali się wpadki i ujawnienia wspólnych
przekrętów,słynny BUDIMEX otrzymał w darze osiedle Pląsy i świtny kawał gruntu,
DĘBOBUD diałkę Teatru Polskiego w pocie czoła zdobyta za rozdane bez wpłaty
nawet złotówki 120 m mieszkanka i 80 m lokale użytkowe w prestiżowej
lokalizacji rezydencji na Madalińskiego itp. Także słynne Banki, które z taką
łatwością udzielały wielomilionowych kredytów - ca 80 mln zł; spóldzielni
mogącej obracać co najwyżej 2 milionami rocznie , zadbały o swoje interesy
zabezpieczając się na wyrwanym wbrew koleice majątku Swoją drogą to dzięki tym
bankom PKO SA i ich politycznym układom, naciskom z lewa i prawa na Prokuraturę
Okręgową nasz "bohater" wywinął się od odpowiedzialności za swoje przekręty.
Cóż takie prawo i taka sprawiedliwość...


[link widoczny dla zalogowanych]


Miłego dnia.


Ostatnio zmieniony przez smallcloud dnia Czw 15:24, 21 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
PostWysłany: Czw 15:18, 21 Cze 2012
Nadia z 5 piętra.
Gość

 


Przecież sam pisałeś:
smallcloud napisał:

Szkoda że społdzielcy nie mogli zadawać pytań do tego "wywiadu"


Ale niechaj wam będzie, ja zapraszam , proszę, namawiam.
Niechaj bedzie na blondynkę!
PostWysłany: Pią 12:58, 22 Cze 2012
Gość

 


Kobieto o czym Ty piszesz, oni naprawde sie ciesza z tych bzdetow wypisywanych, czytajac te wszystkie posty i opinie powiem szczerze ten portal niczego konstruktywnego nie wnosi i szkoda na niego czasu i energii. Nie bylo, nie ma i chyba nie bedzie checi wsrod mieszkancow do zmiany, popisza sobie i od razu polepszy im sie samopoczucie a osiedle powoli zaczyna sie sypac jeszcze z rok i to bedzie slams na betonowych nogach a ludzie dalej beda sobie pisali co im sie nie podpoba. Chyba jest juz wystarczajaca ilosc uwlasczonych czyli mozna zakladac wspolnote a moze nawet i ze dwie i co cisza, Pani bedzie zapraszala Prezesa do dyskusji tylko o czym chec Pani rozmawiac i po co zadawac pytania na ktore kazdy zna odpowiedz, to jest szablon powtarzajacych sie slow, te same tylko w roznych konfiguarach gramatycznych ...a nastepnie bedzie Pani udawala blondynke, normalnie masakra Pani Natalio
PostWysłany: Pią 13:40, 22 Cze 2012
Gość

 


smallcloud napisał:


A ponadto:

"Nowy" prezes szybko zapomina, że ręka w rękę podpisywał niekorzystne umowy z
będacymi w stanie upadłości firmani wykonawczymi vide "KABLOBETON"
na "wykończenie" ""apartamentowca" przy Rondzie Wiatraczna za drobne 60 mln zł
(mimo, że o sytuacji tej prowadzonej przez gangstera z Nowego Dworu "firmy"
został w porę uprzedzony. Zapomniał komu przekazał dalsze prowadzenie tej
inwewstycji vide paro osobowa spółeczka z Łomianek z tysiąc złotowym kapitałem,
która nigdy wcześniej nie wykonywała budowy powyżej 1 mln zł - dostała kontrakt
na ponad 45 mln zł. Zapomina o wianuszku spółek które służyły do wyprowadzania
majatku spółdzielni (niruchomości, place itp)a które wbrew prawu i tzw.
statutowi SM zakładał czyniąc się niejednokrotnie ich prezesem. Amnezja
obecnego prezesa dotyczy także sposobu spłaty wierzycieli, którzy podzieleni na
lepszych i gorszych wyrywali spółdzielni co tłuściejsze kąski: "potentat
Budowlany z Mławy" za wadliwe wykonawstwo Stryjeńskich został nagrodzony sowitą
blisko 40 mln odprawą bo prezesi bali się wpadki i ujawnienia wspólnych
przekrętów,słynny BUDIMEX otrzymał w darze osiedle Pląsy i świtny kawał gruntu,
DĘBOBUD diałkę Teatru Polskiego w pocie czoła zdobyta za rozdane bez wpłaty
nawet złotówki 120 m mieszkanka i 80 m lokale użytkowe w prestiżowej
lokalizacji rezydencji na Madalińskiego itp. Także słynne Banki, które z taką
łatwością udzielały wielomilionowych kredytów - ca 80 mln zł; spóldzielni
mogącej obracać co najwyżej 2 milionami rocznie , zadbały o swoje interesy
zabezpieczając się na wyrwanym wbrew koleice majątku Swoją drogą to dzięki tym
bankom PKO SA i ich politycznym układom, naciskom z lewa i prawa na Prokuraturę
Okręgową nasz "bohater" wywinął się od odpowiedzialności za swoje przekręty.
Cóż takie prawo i taka sprawiedliwość...





Miłego dnia.

Z jakiego źródła jest tekst powyżej?
W linku tego nie ma.
PostWysłany: Pią 13:46, 22 Cze 2012
Gość

 


smallcloud napisał:
[

4) Kto podjął decyzje odnośnie obciazania hipoteką ?

5


Zarząd dobrowolnie aktem notarialnym poddał pod egzekucje cały majątek spółdzielni MF. I na podstawie tego aktu MF robi co chce.

Wspomnę tylko że jedyna ugoda która omawiana była jeszcze na zebraniu przedstawicieli zakładała że nie będa zakładane zabezpieczenia na hipotekach, a także że w celu spłaty długu można zbyć wszystkie spółki będące własnością SM PAX za wyjątkiem Pax Administrator.

Jako sukces obecnego Zarządu można wiec uznać hipoteki na wszystkich gruntach, oraz to że administruje nami obca firma.
GODZINA SZCZEROŚCI p. Ślązaka - NASZE SPRAWY
  Forum Forum mieszkańców osiedla przy ul. Stryjeńskich 19 (Warszawa Ursynów) Strona Główna » Forum ogólne
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  



fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © phpBB Group
Theme designed for Trushkin.net | Themes Database.
Regulamin